<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Na pograniczu życia i śmierci">
<author_1="Aleksander Popowski">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="12">
<date="1951-12-02">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Współpracownik akademika Fiłatowa wyszukiwał pacjentów na ulicy. Wśród setek i tysięcy przechodniów upatrywał człowieka o nieprawidłowych lub zeszpeconych rysach twarzy. Lekarzowi jednak szczęście niezbyt w tym względzie dopisywało, niewielu bowiem zgadzało się poddać zabiegowi: przeróbce nosa, zamianie uszkodzonej powieki lub sformowaniu nowej wargi. Ludzie woleli unikać zbytnich cierpień, niechętnie ustępując naleganiom chirurga, którego pociągały przeszczepienia i plastyka. Zawiedziony w swych poszukiwaniach, lecz trawiony pasją do swej sztuki, lekarz formował i przekształcał już od pięciu niemal lat jeden i ten sam nos, dążąc do doskonałości w sztuce... Pacjentowi, na którego nosie lekarz dokonywał długoletnich doświadczeń, manipulacje te już sie znudziły, lecz co za arcydzieło stworzył mistrz! — można wątpić, czy natura uczyniłaby to lepiej... Pewnego upalnego, lipcowego dnia przyglądając się przechodniom chirurg odnalazł to, czego szukał: na chodniku stał tęgi mężczyzna pod trzydziestkę z czarną przepaską, kryjącą część twarzy. Chirurg zbliżył się, by go obejrzeć. Mężczyzna ów był mocnej budowy. Zawinięte rękawy i rozpięty kołnierzyk płóciennej koszulki odsłaniały doskonale rozwinięte mięśnie oraz potężnie sklepioną pierś. Doświadczone oko lekarza zgadywało, że opaska kryje bądź uszkodzony nos, bądź też okaleczoną wargę. — Co się panu stało? — zagadnął chirurg. Nieznajomy chłodnym wzrokiem obrzucał szczupłą postać lekarza o piegowatej twarzy i rudej, mocno przerzedzonej czuprynie, po czym zapytał — A pana co to obchodzi? Zarówno ton, jak i towarzyszący zapytaniu gest nie były dla lekarza zbyt obiecujące. — Jestem chirurgiem i mogę panu służyć fachową pomocą. Proszę zanotować mój adres... Niech pan odwiedzi mnie, proszę bardzo. Nieznajomy (o dziwo!) przyszedł tego samego dnia. Zdjąwszy czarną opaskę, odsłonił oszpeconą przez tzw. „wilka" (lupus) twarz.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
